Jest słodki, soczysty, pięknie się prezentuje na zdjęciach do Instagrama i ma opinię superfood. Mowa oczywiście o kaki, znanym też jako persymona lub szaron. Można go jeść łyżeczką, kroić w plastry albo dodawać do sałatek – niby ideał! Ale jak to bywa w życiu (i w kuchni), nawet najbardziej anielskie owoce potrafią mieć swoje diabelskie strony. I właśnie dziś spojrzymy prawdzie w miąższ – owoc kaki skutki uboczne, które mogą zaskoczyć niejednego entuzjastę zdrowego odżywiania.

Niewinność na pokaz, czyli czym właściwie jest kaki?

Na pierwszy rzut oka wygląda jak pomidor po kursie języka mandaryńskiego – gładka, pomarańczowa skórka, kulisty kształt, niepozorny ogonek. Jednak w rzeczywistości kaki pochodzi z Azji i może zdobyć serce nawet największego sceptyka, jeśli chodzi o egzotyczne smaki. Jest bogaty w witaminy A i C, błonnik oraz przeciwutleniacze, a do tego naprawdę smakuje bajecznie. Ale… no właśnie, ALE. Jedząc go bez opamiętania można szybko się przekonać, że nawet najładniejsze jabłuszko może mieć pestkę w środku – w tym przypadku w postaci niepożądanych reakcji organizmu.

Zaparcia, czyli jak owoc kaki potrafi zatrzymać akcję

Jeśli szukasz naturalnego sposobu na zacięcie się – kaki może okazać się nieoceniony. Zawiera bowiem dużą ilość tanin – związków chemicznych, które mają właściwości ściągające. W praktyce oznacza to, że spożywanie większej ilości niedojrzałych owoców może sprzyjać zaparciom. Taniny spowalniają pracę jelit, co może być naprawdę nieprzyjemnym doświadczeniem. Co więcej, osoby z już istniejącymi dolegliwościami układu pokarmowego powinny na kaki uważać jak na egzaminy w lipcu – niby fajnie, że są, ale lepiej się do nich przygotować.

Mystery w żołądku – bezoary, czyli kulka grozy

A oto hit programu: coś, co brzmi jak nazwa zaklęcia z Harry’ego Pottera, ale z magią ma niewiele wspólnego. Bezoary to twarde masy niestrawionych resztek pokarmowych, które mogą tworzyć się w żołądku u osób spożywających zbyt dużo kaki. Dzieje się tak głównie przez połączenie tanin i błonnika, które w odpowiednich (czy może raczej nieodpowiednich) warunkach mogą się łączyć i formować coś w rodzaju kulki, która zagnieżdża się w układzie trawiennym. Efekt? Ból brzucha, niestrawność i konieczność wizyty u lekarza. Brzmi niezbyt apetycznie, prawda?

Nie dla każdego – przeciwwskazania zdrowotne

Owoc kaki to nie jest smak uniwersalny dla wszystkich. Diabetycy powinni zachować szczególną ostrożność – kaki ma wysoki indeks glikemiczny i może powodować gwałtowne skoki poziomu cukru we krwi. Osoby z problemami nerek powinny też unikać przesadnego konsumowania tego owocu ze względu na zawartość potasu, który w nadmiarze może zaszkodzić. No i jeszcze alergicy – choć przypadki reakcji alergicznych są rzadkie, to jednak możliwe. Jeżeli po spróbowaniu kaki zaczynasz podejrzanie przypominać balon – czas odłożyć egzotykę na bok.

Jak jeść, by nie płakać?

Nie znaczy to jednak, że mamy porzucić kaki na półce w sklepie niczym nieszczęsną dynię po Halloween. Kluczem jest zdrowy rozsądek i sposób spożywania. Po pierwsze – tylko dojrzałe owoce! Niedojrzały kaki jest jak niegotowane brokuły – niby można, ale po co się męczyć? Po drugie – z umiarem. Jeden świeży owoc dziennie to zupełnie odpowiednia dawka dla większości zdrowych dorosłych. A po trzecie – można go miksować z innymi owocami w koktajlach lub deserach, zamiast jeść solo w ogromnych ilościach. Bo jak mówi stare przysłowie: co za dużo, to i kaki nie smakuje.

Owoc kaki skutki uboczne może mieć, ale nie oznacza to, że należy się go bać niczym rachunku za prąd po zimie. Wystarczy jeść go z głową i umiarem, a wtedy będziemy mogli cieszyć się jego egzotycznym urokiem bez efektów ubocznych godnych odcinka z Dr House’a. Kiedy więc następnym razem sięgniesz po ten pomarańczowy skarb – uśmiechnij się, ale pamiętaj, że miłość do kaki warto dawkować, przynajmniej jeśli zależy ci na komforcie jelit.

Zobacz też:https://feminin.pl/owoc-kaki-skutki-uboczne-przeciwwskazania-i-jak-go-bezpiecznie-jesc/