Na pierwszy rzut oka wygląda to jak nieszkodliwa zabawa dla dzieci. Drewniany koń na kiju, kolorowa grzywa i szczypta wyobraźni. Ale wystarczy pogrzebać głębiej, by odkryć, że hobby horsing to zjawisko, które z dziecięcej zabawy przepoczwarzyło się w pełnoprawny sport z międzynarodowymi zawodami, sędziami i całą masą… pasji. Właśnie, ale kto wymyślił hobby horsing – i dlaczego świat tak nagle oszalał na punkcie galopowania bez prawdziwego konia?
Trojańskie początki czy skandynawska finezja?
Choć nie brakuje śmiałków, którzy doszukują się korzeni hobby horsingu w mitycznym koniu trojańskim (w końcu koń, choć nieco większy, też był rekreacyjny…), to rzeczywiste początki tego sportu są znacznie bardziej współczesne. Odpowiedź na pytanie „kto wymyślił hobby horsing” najczęściej kieruje nas na chłodną północ Europy – konkretnie do Finlandii.
To właśnie fińskie nastolatki na początku lat 2000 zaczęły traktować drewnianego konika jako coś więcej niż zabawkę. Początkowo – ku zdziwieniu rodziców i sąsiadów – ćwiczyły skoki przez przeszkody, prezentacje ujeżdżeniowe i pokazy stylów na polanach, boiskach i… własnych podwórkach. Z czasem hobby horsing zyskało struktury organizacyjne, regulaminy, a nawet coroczne mistrzostwa kraju.
Sport czy szaleństwo?
Entuzjaści i sceptycy do dziś spierają się, czy hobby horsing zasługuje na miano sportu. Faktem jest, że uczestnicy trenują z zapałem godnym olimpijczyków. Skoki przez przeszkody, układy choreograficzne i treningi siłowe są codziennością aspirujących jeźdźców bez konia. Słowem – koń na kijku, ale pot na serio.
Co ciekawe, ruch ten zyskał szczególną popularność wśród dziewcząt w wieku 10-18 lat. Dzięki hobby horsingowi wiele młodych osób zyskało miejsce, w którym mogą pokazać własną kreatywność, pasję do koni (bez konieczności posiadania stajni i miliona monet) i sportowego ducha. Dla wielu to także bezpieczna przestrzeń umożliwiająca samoekspresję i budowanie relacji społecznych.
Jak to się rozprzestrzeniło?
Na początku hobby horsing był dobrze skrywaną fińską tajemnicą, ale wszystko zmieniło się za sprawą Internetu. YouTube i Instagram zamieniły lokalną aktywność w globalny fenomen. Filmy z zawodów, wielobarwne, ręcznie robione konie i popisy uczestników przyciągały tysiące wyświetleń.
Wkrótce powstały grupy na Facebooku, konta na TikToku i blogi poświęcone jedynie tworzeniu idealnego hobby horse’a. Entuzjaści z Niemiec, USA, Australii i Polski zaczęli organizować własne zawody. Tak świat na nowo odkrył drewnianego konia – tym razem z dynamiką, feerią barw i dopracowanym krokiem galopu.
Kto wymyślił hobby horsing? Jeszcze raz, z kronikarską dokładnością
Choć nie ma jednego imienia i nazwiska osoby, którą można mianować oficjalnym wynalazcą hobby horsingu, niepodważalnie kolebką tej aktywności jest Finlandia. W 2017 roku światło dzienne ujrzał fiński film dokumentalny Hobbyhorse Revolution, który w humorystyczny i zarazem poruszający sposób pokazał cały fenomen. Główne bohaterki – nastolatki – mówiły wprost: to nie tylko zabawa, to sposób życia.
Trend, który zaczynał się od nieśmiałych prób przypominających dziecięce figle, przekształcił się w coś znacznie poważniejszego. Hobby horsing doczekał się własnych liderów opinii, trendsetterów i profesjonalnych rzemieślników produkujących… koniki za kilkaset euro. Finowie mówią, że mają dość reniferów – teraz ich serca biją dla drewnianych rumaków.
Wielu zastanawia się, czy ta pasja przetrwa próbę czasu. Jedno jest pewne – kto wymyślił hobby horsing, ten nie zdawał sobie sprawy, że pewnego dnia młodzież będzie rywalizować o złote medale, galopując przez park na kiju. Sam pomysł może i jest lekko szalony, ale jego siła tkwi właśnie w tym szaleństwie.
Choć wielu dorosłych wciąż nie może pojąć, co ludzi ciągnie do biegania z kijem między nogami, to nie da się ukryć: hobby horsing ma w sobie coś niesamowicie wdzięcznego. Jest kreatywny, inkluzywny i daje frajdę. A to wszystkiego nie da się zmierzyć złotym medalem.